Superbohater kontra Superbohater czyli wojna w MCU

Autor: Bartosz Czartoryski

SPUTNIK_L2.00_PAYOFF_DOM

Ponoć gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Ale nie tym razem. Przecież za łby łapią się multimiliarder z bohaterem narodowym, czyli musieli się pociąć o coś znaczącego.

A mowa bynajmniej nie o kolejnych politycznych przepychankach straszących z witryn internetowych portali i pierwszych stron gazet, ale popkulturowym wydarzeniu, które w tym roku chyba nie ma sobie równych. Bo stają naprzeciw siebie Iron Man i Kapitan Ameryka, jakby nie było, filary Filmowego Uniwersum Marvela (nie po naszemu Marvel Cinematic Universe, skracane do MCU), do tej pory nawet jeśli nie przyjaciele na śmierć i życie, to towarzysze broni. Ten pierwszy z komiksowej drugiej ligi po filmie z 2008 roku wskoczył na piedestał – nie bez zasługi jest, a jakże, brawurowa rola Roberta Downeya Jr. – a drugi udowodnił, że nie jest propagandową skamieliną z minionej epoki, lecz superbohaterem, jakiego XXI wiek potrzebuje. Choć niekoniecznie na niego zasługuje. U podstawy konfliktu ilustrowanego przez „Wojnę bohaterów” jest bowiem wzajemne niezrozumienie się Tony’ego Starka i Steve’a Rogersa co do granic odpowiedzialności za swe czyny.

Captain America: Civil War..L to R: Captain America/Steve Rogers (Chris Evans) and Iron Man/Tony Stark (Robert Downey Jr.) ..Ph: Zade Rosenthal ..?Marvel 2016
Marvel’s Captain America: Civil War; od lewej: Captain America/Steve Rogers (Chris Evans) and Iron Man/Tony Stark (Robert Downey Jr.); fot.: Zade Rosenthal; ©Marvel 2016

Komiksowe wydarzenie znane jako „Wojna domowa” było rozciągniętą na rozmaite serie superbohaterskie opowieścią, na którą złożyły się niemalże niezliczone, taśmowo wydawane zeszyty. Filmowy ekwiwalent nie jest bezpośrednim odtworzeniem tej historii, bo po pierwsze, uniemożliwiałaby to i tak przyzwoita – dwie i pół godziny – długość blockbustera wyreżyserowanego przez braci Russo, a po drugie kłótnia (słowo to wydaje się tu aż nazbyt trywialne) pomiędzy dwoma panami ma podłoże osobiste. Mimo że od dawna mówiło się, że nareszcie dojść do tej batalii musi, dotychczasowe filmy z MCU dość oszczędnie przygotowywały publikę na podobne atrakcje. Stark i Rogers, choć dzieli ich tyle samo co łączy, zgodnie prali kolejnych drani obdarzonych mocami nie z tej Ziemi. Czasem genialnemu miliarderowi o niewyparzonej gębie zdarzało się rzucić jakąś kąśliwą uwagę pod adresem niemalże stuletniego superżołnierza, ale chyba dopiero w „Avengers: Czasie Ultrona” wymienili parę poważnych męskich uwag co do kondycji świata i swojego w nim miejsca. Dodajmy, że przy rąbaniu drewna. Teraz jednak na gadaniu się nie skończyło, bo czasem, no cóż, miecz potężniejszy jest od pióra.

Nieczęsto kino superbohaterskie zastanawia się nad konsekwencjami całej tej rozpierduchy, jaką zamaskowani, poprzebierani w fikuśne kostiumy cudaki robią w obronie słabych i uciśnionych, a jeszcze rzadziej pochyla się nad tym, ilu owych słabych i uciśnionych uchodzi z życiem z tych potyczek pomiędzy nadludźmi. Iron Manowi uświadamia ten fakt matka, której syn zginął podczas niedawnej bijatyki z Ultronem. Kapitan Ameryka, mimo że boleje nad stratą, obstaje przy tym, że mimo wszystko cel uświęca środki. Nastąpiło swoiste odwrócenie ról, gdyż to cyniczny, nie oglądający się na innych Tony Stark przekonuje o konieczności oddania się pod odgórną kontrolę rządu i potrzebie usankcjonowania działań Avengers, a zrodzony na skutek eksperymentu przeprowadzonego dla dobra kraju Steve Rogers kwestionuje zwierzchnictwo sekretarza stanu i wybiera działanie na marginesie prawa. Rzecz jasna na tych dwóch się nie kończy.

Marvel's Captain America: Civil War..L to R: Falcon/Sam Wilson (Anthony Mackie), Ant-Man/Scott Lang (Paul Rudd), Hawkeye/Clint Barton (Jeremy Renner), Captain America/Steve Rogers (Chris Evans), Scarlet Witch/Wanda Maximoff (Elizabeth Olsen), and Winter Soldier/Bucky Barnes (Sebastian Stan)..Photo Credit: Film Frame..© Marvel 2016
Marvel’s Captain America: Civil War; od lewej: Falcon/Sam Wilson (Anthony Mackie), Ant-Man/Scott Lang (Paul Rudd), Hawkeye/Clint Barton (Jeremy Renner), Captain America/Steve Rogers (Chris Evans), Scarlet Witch/Wanda Maximoff (Elizabeth Olsen), and Winter Soldier/Bucky Barnes (Sebastian Stan); Photo Credit: Film Frame; © Marvel 2016

Po której stronie opowie się War Machine czy Falcon nie było trudno odgadnąć (dla jasności: odpowiednio Team Iron Man i Team Cap), ale jeszcze przed opublikowaniem grafik promocyjnych można było dumać, komu sprzyjać będą chociażby Czarna Wdowa i Vision. Zresztą ich motywacje są spośród pozostałych osób dramatu bodaj najbardziej złożone. Była radziecka agentka miota się pomiędzy poczuciem winy za śmierć ofiar ostatniej akcji Avengers w Afryce a lojalnością względem Kapitana, podczas gdy syntetyczny człowiek eksploruje poplątane ścieżki ludzkiej moralności i próbuje odnaleźć odpowiedzialny za odpowiednie decyzje algorytm. A przecież są jeszcze obwiniająca się za rzeczone fiasko Scarlet Witch, pragnący chwili wytchnienia Zimowy żołnierz i powracający z krótkiej emerytury, nielubiący łatwych rozwiązań Hawkeye, wszyscy po stronie Rogersa. Co nie znaczy, że Iron Man zebrał wokół siebie konformistyczną mieszankę nudziarzy, nic bardziej mylnego, toć u jego boku stanęli także napędzany żądzą zemsty Black Panther oraz beztroski żółtodziób Spider-Man, obaj wprowadzający do filmu szaleńczą dynamikę.

Marvel's Captain America: Civil War..L to R: Black Panther/T'Challa (Chadwick Boseman), Vision (Paul Bettany), Iron Man/Tony Stark (Robert Downey Jr.), Black Widow/Natasha Romanoff (Scarlett Johansson), and War Machine/James Rhodey (Don Cheadle)...Photo Credit: Film Frame..? Marvel 2016
Marvel’s Captain America: Civil War; od lewej: Black Panther/T’Challa (Chadwick Boseman), Vision (Paul Bettany), Iron Man/Tony Stark (Robert Downey Jr.), Black Widow/Natasha Romanoff (Scarlett Johansson), and War Machine/James Rhodey (Don Cheadle); Photo Credit: Film Frame; ©Marvel 2016

Ale koniec końców owa nie bez kozery zapowiadana szumnie wojna bohaterów sprowadza się do prostego pytania: który z nich ma rację? A może każdy po trochu? Odpowiedź, choć niekoniecznie jednoznaczną, każdy może odnaleźć, idąc do kina.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.