Age of Empires: Definitive Edition. Remaster z nutą nostalgii

Świetna seria Microsoftu, jaką jest Age of Empires, doczekała się kolejnego unowocześnionego wydania. Teraz zabrano się za część pierwszą tego legendarnego RTS-a. Co miłe, już na starcie dostajemy dodatek, który niegdyś trzeba było kupić osobno i niewielkie usprawnienia w mechanice gry, a nie tylko lifting wizualny.

Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że Age of Empires: Definitive Edition to tylko lekko usprawniona pierwsza część tej gry, a nie zupełnie nowa jakość i inna rozgrywka. Dzięki aż 16 nacjom (od tak oczywistych jak Rzymianie czy Grecy, po Asyryjczyków i Koreańczyków) fani starych gier strategicznych mogą na nowo wczuć się w antyczny świat w 10 kampaniach (jedna pełni rolę egipskiego samouczka). Poza tym mamy tryb gry multiplayer w Internecie, a nawet w sieci LAN (czyli domowej).

Rozgrywka znów polega głównie na szybkiej budowie wojska, rozbudowie bazy i częstych rajdach na siły przeciwnika, aby definitywnie go pokonać. Chociaż zdarzają się też różnorodne misje polegające tylko na dotarciu w określone miejsce. Oczywiście można także posiłkować się alternatywnymi, własnymi lub ściągniętymi z sieci misjami, kampaniami i mapami z edytora (działają te z oryginalnej, starej wersji gry).

Szczegółowo nie ma się co rozpisywać. W końcu gra nie została mocno przebudowana, w związku z czym wiedza, którą o niej posiadacie, w zupełności wystarczy, aby odnaleźć się w poprawionej reedycji. Ciekawy natomiast jest fakt, że popularne w tamtych czasach wśród gier, a dziś w zasadzie zupełnie zapomniane kody działają w remasterze. Pamiętacie katapulty strzelające wieśniakami czy laserowych żołnierzy? Tutaj mamy dokładnie te same kombinacje kodów. Oczywiście nie polecamy każdemu jak leci ciągle z nich korzystać, ale miło, że w tym aspekcie Age of Empires: Definitive Edition jest wierna pierwowzorowi.

Każdy, kto kiedykolwiek miał do czynienia z Age of Empires, bez trudu zauważy, że nowa wersja gry to tylko odświeżenie graficzne i dźwiękowe z lekkimi usprawnieniami mechaniki. Te małe choć pomocne zamiany, oczywiste w grach obecnych czasów, mogłyby na dobrą sprawę przejść niezauważone. Bo czy naprawdę pamiętacie, że na przykład kolejkowania wytwarzania jednostek nie było w oryginale?

W Definitive Edition nadal gra się ambitnie. W kampaniach nie wprowadzono żadnych zmian, w związku z czym ich poziom pozostał bardzo wysoki. Pierwsza prawdziwa misja jest więc wciąż niezwykle trudna, często nawet trudniejsza od kolejnych poziomów. Mimo drobnych usprawnień, musimy zmagać się z pewnymi detalami, których o dziwo nie usprawniono. Powszechne są problemy z działaniem wykrywania ścieżek przez nasze jednostki. Lepiej nie spuszczać ich z oka i korygować trasę w razie potrzeby, żeby nie zablokowały się na przeszkodach czy nie wybrały dziwnej ścieżki na około.

Nawet pomijając takie drobne zgrzyty, i tak wielu osobom, które nie znają oryginału, gra może wydawać się mocno niedzisiejsza. Choć po pewnym liftingu, jest to wciąż stare dobre Age of Empires z jego archaicznymi na dzisiejsze standardy rozwiązaniami. Mogą one podobać się fanom marki, którzy zagrywali się niegdyś tą produkcją, ale zupełnie nowi gracze nie są przyzwyczajeni do takiej rozgrywki jak w 1997 roku.

Wydaje się, że twórcy nie mieli wyjścia i oprawa graficzna w końcu wspiera nowoczesne rozdzielczości oraz proporcje panoramiczne. Nawet w 4K nie wygląda brzydko i tak pikselowo jak w latach 90-tych. To ciągle dwuwymiarowe spritey i rzut izometryczny, ale o znacznie podwyższonej szczegółowości i składający się aż z 32 rzutów (w oryginalnym Age of Empires było ich tylko 8). Bardzo ładnie wyglądają animacje burzenia struktur, o niebo lepiej niż dawniej. Da się również mocno oddalać i przybliżać widok. W największym powiększeniu czuć trochę gorszą jakość, ale i tak dla wygody rozgrywki bez sensu jest go używać. Wszystko jest tak ostre i poprawione, że sprawia dobre wrażenie nawet te około 20 lat od premiery pierwowzoru. Dobrze, że to tylko takiego typu remaster, a nie remake w 3D, bo gra straciłaby zupełnie swój niepowtarzalny klimat. Naturalnie nie ma mowy o ścinkach, nawet na słabym sprzęcie. To tylko usprawnione 2D, więc każda nowoczesna maszyna, w tym biurowa, spokojnie da sobie radę.

W warstwie audio również trochę się zadziało. Przysłuchano się dźwiękom i nagrano je od nowa lub polepszono jakość starych próbek. Warto to docenić, szczególnie że często zapomina się o tym w remasterach. Choć niestety stała się przy tej okazji rzecz straszna dla fanów, gdyż zmieniono część motywów muzycznych. Dotychczas kojarzone z serią utwory, zostały zastąpione przez nowe, a to ogromny minus dla osób pamiętających pierwowzór.

Remaster Age of Empires ma swoje braki, ale w ogólnym rozrachunku to bardzo dobra gra, choć może w obecnych czasach nie dla wszystkich dość atrakcyjna. Warto pamiętać o tym, że w czasie premiery pierwowzoru jego oceny były bardzo wysokie, a pierwotna wersja gry wciąż żyje i po dziś dzień ma swoich fanów.

Wielu jednak nie przekonuje jej model dystrybucji. Tytuł jest dostępny wyłącznie poprzez platformę Microsoftu, czyli Microsoft Store (co przynajmniej wspiera zapisy gry w chmurze). Nie ma wersji Steam czy DRM free na GOG. Na pewno wpłynie to na popularność i mocno ograniczy listę potencjalnych nabywców. Raczej wątpliwe jest, aby Microsoft ugiął się i wypuścił wersję na inne platformy niż własny sklep. Dobrze, że gra przynajmniej nie została przesadnie wysoko wyceniona. Nie musimy płacić jak za zupełnie nowy pełny tytuł, dzięki czemu z portfela ubędzie nam tylko około 80 zł.

Age of Empires: Definitive Edition to pozycja dedykowana głównie fanom serii, pamietającym jej oryginalne pierwsze części. Jest lekko uwspółcześniona mechaniką, ale to tylko kosmetyka. Nie ma tu też rewolucji w warstwie graficznej, którą pozostawiono w wymiarze 2D, choć trzeba przyznać, że zapewniono jej widoczny lifting.

Wielbiciele pierwowzoru z pewnością na nowo wciągną się w klimat ery imperiów i z sentymentem powrócą do lat 90-tych. A co z młodszymi graczami? Gra, pomimo paru usprawnień, zdecydowanie nie należy do nowoczesnych. Więc jeśli młodzież nie przepada za klasyką, nie będzie to dla niej idealny traf. Może jednak warto spróbować…? W końcu to gra legenda.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.