BattleTech – turowe mechy w natarciu

Dla fanów figurkowych gier strategicznych BattleTech to coś dobrze znanego już od kilku dziesięcioleci. I choć gra ma planszowe korzenie, nie jest to jej pierwszy „romans” z grami komputerowymi. Większość graczy prawdopodobnie kojarzy (chociażby z tytułu) serię MechWarrior, która spełnia marzenia o symulatorze kierowania mechem bojowym. Po latach doczeka się ona zresztą kontynuacji w postaci będącego obecnie w produkcji MechWarrior 5: Mercenaries. Ale wróćmy do korzeni. BattleTech to nie gra akcji, ale strategia turowa z systemem ekonomii i zarządzania grupą najemników, czerpiąca mechanikę z planszowego protoplasty.

Co się tyczy fabuły, to ludzkość rozwija się ponad 1000 lat dłużej niż w obecnych czasach. Nastała kolejna era klanów, nowego feudalizmu, a wszystko nieco przypomina zmagania potężnych władców i rycerzy (albo raczej operatorów ogromnych mechów bojowych, przy których inne siły to zwykłe mięso armatnie), ale na modłę fantastyki naukowej. W nowo wydanym BattleTechu przewija się opowieść o zdradzie, wpływach, zemście i pewnej próbującej odzyskać utracone przywileje władczyni. Nie będziemy się jednak nad nią rozwodzili, bo historia jest podana raczej w średni sposób. Tony tekstu do czytania sprawiają, że nie jest to tytuł, gdzie co chwila napotykamy na świetne cut scenki fabularne. Fabuła niewiele tu wnosi. Jest tylko tłem do wojaczki toczonej w różnych systemach gwiezdnych.

Dowódca ekonom

Główną osią BattleTecha jest wykonywanie coraz to nowych misji (fabularnych i pobocznych), dzięki którym kasa nie będzie świecić pustkami. Potrzebujemy środków na takie opłaty jak naprawy mechów czy żołd dla ich pilotów, z tyłu głowy mamy też kredyt. Im trudniejsza misja, tym potencjalnie lepszy zarobek, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. Poza kasą dostajemy łupy (części robotów, z których później możemy składać nowe mechy) oraz reputację (jeśli obniżymy proponowaną stawkę). Możemy rozdysponować te „dobra” wedle aktualnych potrzeb. Czasem opłaca się zrezygnować z pieniędzy, aby podbudować swoją popularność w danej frakcji.

Ważnym elementem zarządzania jest czas. Leczenie członków załogi może trwać nawet ponad setkę dni (a i tak musimy ich wtedy opłacać). Roboty bojowe też nie naprawiają się w 5 minut, a podróże pomiędzy systemami gwiezdnymi, które musimy odbywać z racji rozsiania misji po galaktyce, zajmują tygodnie. Z tego też powodu dobrze jest mieć rezerwowych pilotów i maszyny.

Na naszym statku-bazie również mamy co robić. Możemy pogadać z najemnikami, rozwiązywać ich problemy czy po prostu zobaczyć co słychać tu i tam.

Bitwy

Kierowana przez nas lanca (tutejsza nazwa oddziału mechów) składa się z 4 maszyn bojowych. Wykorzystujemy je do różnych celów. Nie zawsze trzeba wybić wrogów do nogi. Są też misje eskortowe, obrona, niszczenie konkretnych celów, itp. W trakcie misji możemy być świadkami wezwania posiłków przez oponentów, a w trybie sieciowym stanąć naprzeciw wrogiej lancy. Chociaż w porównaniu do innych tytułów 8 mechów na planszy to trochę mało jak na możliwości gry w sieci.

Ważny jest teren zmagań. Temperatura i ukształtowanie terenu wpływają na rozgrywkę. Możemy flankować wrogów, wysyłać na zwiad lekkie maszyny i z oddali razić wroga mechami przyjmującymi rolę artylerii, albo po prostu zmiażdżyć wszelki opór nafaszerowanymi bronią najcięższymi robotami. W ciepłym pustynnym klimacie będzie to trudniejsze, bo maszyny mogą się przegrzewać (chwilowe wyłączenie ich systemów sprawiające, że stają się bezbronne), ponadto brakuje drzew, które dają nam bonusy do osłony.

Walka jest turowa, ale dopiero od momentu napotkania nieprzyjaciół. Wtedy to mniejsze i szybsze roboty mają pierwszeństwo w inicjatywnie, cięższe i powolne wykonują ruchy z opóźnieniem. Broń różnego typu przegrzewa systemy w innym stopniu: energetyczna najbardziej, pociski i rakiety mniej. Podchodząc bliżej można też przyłożyć wrogowi metalową pięścią (co nie generuje ciepła) albo zmiażdżyć go nogami. Maszyny bojowe mogą się przewrócić (idealny moment na dobicie), stracić elementy wyposażenia czy całe kończyny, a ich operatorzy również są podatni na obrażenia. Warto jednak o nich dbać, bo z biegiem czasu rozwijają się i zyskują nowe umiejętności. Widać tu dobrze przeniesiony system figurkowej odsłony z jej zaletami i wadami, w tym oparcia rozgrywki na w pewnym stopniu losowych rzutach.

Przed walką można spędzić długie minuty na układaniu puzzli wyposażenia robotów. Dać więcej broni czy elementów odprowadzających ciepło? W końcu przegrzewający się mech to mech bezużyteczny. Jaki pancerz? Lasery czy rakiety? A może dać jeszcze silniki do skoków? Maszyny mają jakieś sugerowane typy obłożenia sprzętem, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby poeksperymentować, szczególnie, że jest z czym. Konfiguracji możliwych do wypróbowania mamy co niemiara i warto spersonalizować je pod swoje preferencje rozgrywki oraz taktykę.

Kosmiczne krajobrazy

Księżycowe widoki, lasy, pustynie… Tereny mają kilka biomów, ale nie są przesadnie zapadające w pamięć, ot kolejne pola starć. Grafika jest w porządku. Może się podobać, ale przy zbliżeniach widać, że to nie pierwsza technologiczna liga. Tekstury bywają nieostre, a złożoność modeli pozostaje na poziomie gier wydawanych kilka lat temu. Mimo wszystko patrzy się na to przyjemnie, głównie przez wspominane przybliżenia dodające dynamiki i charakteru starciom.

Twórcy nie dali nam jedynego słusznego widoku jako oddalonej planszy z niby pionkami. Co chwila silnik gry przybliża nas do własnej jednostki, lancy przeciwnika albo jakiegoś ważnego dla bieżących wydarzeń celu. Mimo że nieco spowalnia to rozgrywkę, przyjemnie jest zobaczyć z bliska, jak nasz pilot za pomocą swojego mecha rozwala przeciwnika jednym potężnym uderzeniem ramienia robota.

Odrodzenie uniwersum BattleTech?

Po długim czasie posuchy w grach komputerowych mających odniesienie do BattleTech i MechWarrior przychodzą dobre czasy dla fanów marki. Trzeba przyznać, że mamy tu do czynienia z całkiem niezłą, choć nie idealną strategią turową BattleTech. Ci, którzy wolą mieć więcej pierwszoosobowej akcji muszą jednak poczekać na premierę MechWarrior 5. Na razie lubujący się w takich seriach jak X-Com czy Jagged Alliance są faworyzowani. W końcu dzięki studiu Harebrained Schemes, znanemu z serii Shadowrun, mogą stanąć na czele grupy najemników i wysilić swoje umiejętności strategiczne oraz ekonomiczne. Zagorzali fani uniwersum będą w siódmym niebie i wybaczą twórcom drobne niedociągnięcia komputerowego BattleTecha.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.