Farm Manager 2018 – recenzja symulatora zarządzania farmą

W ostatnich latach wszelkiej maści symulatory farmy są bardzo popularne. Chodzi głównie o te, gdzie sami możemy zasiąść za kierownicą kombajnów, ciągników czy innych maszyn rolniczych i jeździć po swoich włościach. Mniej popularnym odłamem są ekonomiczne gry zarządzania gospodarstwem, w którym to nurcie zawiera się Farm Manager 2018 od łódzkiego studia Cleversan Software.

Na początku każdego z trybów (kampanii, swobodnego) czy scenariuszy dostajemy pewną ilość gotówki i (poza grą dowolną) jakiś zalążek naszego gospodarstwa. Kampania fabularna prowadzi nas od niewielkiej farmy, gdzie główną rolę pełnią mleczne krowy, poprzez wyjaśnianie kolejnych mechanik i rodzajów upraw czy hodowli, aż do przetwórstwa. To w zasadzie bardzo długi, wielogodzinny samouczek o niskim stopniu trudności. Większość aktywności zostaje nam podana na tacy w formie pomniejszych punktów do wypełnienia w następujących po sobie misjach. Szkoda trochę, że pewne elementy rozgrywki są w nim na początku zablokowane. Na przykład mimo posiadania gotówki, nie możemy kupić interesujących nas rzeczy. Pewne kwestie, jak chociażby większe budynki wyższego poziomu, muszą być poprzedzone szkoleniami. Płacimy za nie i czekamy określoną ilość dni, od trzech do nawet roku. Warto jednak pamiętać, że kampania fabularna blokuje niektóre elementy tylko na swoje potrzeby.

Wolna gra to dostęp od początku do wszystkiego, do czego nie są wymagane szkolenia, zastrzyk pieniędzy i pusta działka na swoje gospodarstwo bez jakiś określonych celów. Choć trzeba zauważyć, że pomniejsze wyzwania pojawiają się co jakiś czas w każdym typie gry, nawet grze dowolnej: wyhoduj pięć krów, zbierz kapustę, wyszkól na maksymalny poziom pracownika, itd…

Hodowla, uprawa, przetwórstwo

A co tak w ogóle możemy robić jako właściciel farmy, jak zarabiać? Hodować zwierzęta, uprawiać rośliny różnego typu (drzewa i krzewy sadownicze, warzywa i owoce, uprawy pod szklarniami, rośliny na paszę) oraz przetwarzać wyhodowane produkty. Na przykład mleko można sprzedawać w niezmienionej postaci, ale też przerabiać w przetwórniach na twaróg, ser żółty, masło. Z kolei zwierzęta mogą być źródłem mięsa, ale do tego potrzebna jest ubojnia. Przede wszystkim jednak muszą coś jeść: trawę, kiszonkę, jabłka, owies, który możemy uprawiać sami albo kupować. Im bardziej zbilansowana dieta, tym więcej mleka i szybszy rozród zwierząt, mniejsza podatność na choroby. No i do każdego wymienionego budynku (obora, przetwórnia mleka, ubojnia) potrzebni są pracownicy – najlepiej z odpowiednimi zdolnościami, aby dostawali bonusy za swoje osiągnięcia. Co więcej, paszę i wyroby trzeba jakoś magazynować. Poza tym nasze wytwory musimy ręcznie sprzedawać (no chyba, że ulepszymy dom gospodarza i ustawimy automatyczną sprzedaż), zwracając uwagę na terminy przydatności, a mają je wszystkie produkty, nawet chemia rolnicza.

Wracając do upraw, to pola możemy obsadzić w zasadzie wszystkim. Jednak niektóre rośliny są jednosezonowe i za każdym razem trzeba je siać na nowo (np. dynie), inne wieloletnie owocujące tylko raz na rok (np. jabłoń), a inne kilka razy (truskawki czy idealna na paszę trawa). O pola trzeba dbać czyli orać, przeprowadzać kultywację, nawozić, w razie potrzeby nawadniać, a też dobrze by było postawić strachy na wróble, aby odpędzały ewentualne ptaki czy też wykonać opryski na insekty, chwasty, grzyby. Później przychodzi czas zbiorów, które przy większych polach nie trwają tylko jeden czy dwa dni, a raczej sporo czasu. Oczywiście aby było szybciej, można zaprząc maszyny, ale sam ciągnik to nie wszystko, trzeba mieć załogę (różna ilość w zależności od danej czynności) oraz dodatki (przyczepy, spryskiwacze, kosiarki, itp.), a czasem przydałby się też kombajn albo ciągnik sadowniczy zamiast zwykłego.

Zimą też jest co robić

No a co z zimą? Kiedy temperatura jest za niska, to uprawy zostają zdewastowane (poza roślinami wieloletnimi w fazie spoczynku). Wtedy trzeba skupić się bardziej na zwierzętach albo dalej uprawiać płody rolne, ale tylko gołymi rękami w szklarniach. Opłaca się też przetwarzać rośliny, bo na przykład sok albo mrożone owoce są droższe niż świeże plony.

Jak widać gałęzie zależności są bardzo rozbudowane i naprawdę jest co robić. Chociaż w razie nudy przy długich czynnościach można przyspieszyć czas. Albo po prostu zatrudnić więcej stałych i sezonowych pracowników, przydzielić większej liczbie ludzi to samo zadanie. Uzupełnienie kadry należy poprzedzić wybudowaniem dla nich kwater. Warto też podszkolić robotników, aby działali efektywniej oraz mniej eksploatowali maszyny. Przyczepy, ciągniki i inne sprzęty trzeba bowiem co jakiś czas oddawać do renowacji lub naprawiać w razie nagłych awarii.

Zakurzone technikalia

W Farm Managerze 2018 mamy typowy widok izometryczny w pełnym środowisku trójwymiarowym, ale tylko domyślnie. Kamerę można ustawiać pod dowolnym kątem i nawet bardzo mocno przybliżać. Już w widoku z oddali rzuca się w oczy średnia pieczołowitość w kwestii oprawy graficznej. Przybliżając kamerę wychodzą na jaw niedopracowane animacje i ogólna siermiężność technologiczna. Weźmy pojazdy, które są z jakiegoś powodu animowane bardzo skokowo, mimo że ludzie i zwierzęta poruszają się płynnie.

Naturalnie gry strategiczne i ekonomiczne z dużymi mapami i wieloma obiektami nie wymagają takiej dbałości o detale jak na przykład Crysis, ale nawet przy tym założeniu techniczny aspekt produkcji trąci nieświeżością. Czasy wczytywania zapisów gry czy rozpoczynania nowych misji są naprawdę długie, trwają nawet więcej niż w Wiedźminie 3! Jakby tego było mało, to i wymagania nie są aż tak różne od Dzikiego Gonu. Farm Manager 2018 wygląda tak jakby chodził na niskich ustawieniach nawet na zintegrowanej karcie graficznej w procesorze Intela, i to nie najnowszej generacji. Tymczasem minimalne i zalecane wymagania bardziej przypominają wspominanego Wiedźmina 3, więc optymalizacja nie jest mocną stroną tego tytułu. Z drugiej strony nie ma też co demonizować. Każdy w miarę nowoczesny komputer, stworzony jako tako do gier, płynnie uciągnie ten tytuł.

Wiejska sielanka czy ciężka praca?

Mimo pewnej złożoności, rozgrywka w Farm Manager 2018 nie jest szczególnie trudna. Wystarczy pojąć pewne zależności i mniej więcej orientować się ile kosztują oraz ile pracy wymagają poszczególne produkty, co da się robić przez cały rok, a co tylko sezonowo. Ciężko tutaj doprowadzić gospodarstwo do niewydolności finansowej, więc pod tym kątem gra nie jest frustrująca. Jeśli wciągnie nas rozgrywka, to nawet grafika już tak nie przeszkadza.

Problemy zaczynają się, gdy nasze gospodarstwo jest już całkiem duże i mamy wiele upraw. Te wymagają najwięcej klikania i nieraz długiego czasu oczekiwania pomiędzy kolejnymi akcjami. Często wtedy będziemy korzystać z pauzy, aby wydać wiele rozkazów na raz nie tracąc czasu, a zaraz po tym z przyspieszenia, uważając przy tym, aby nie przegapić, że kolejne pole lub szklarnia potrzebują naszej uwagi.

Na dłuższą metę może to męczyć, ale jeśli dobrze rozplanujemy źródła dochodu w gospodarstwie, to rozgrywka jest całkiem przyjemna. Przynajmniej dla wielbicieli klimatów różnych symulatorów farmy i może gier ekonomicznych. Chociaż wyjadacze typowych tycoonów, które są zwykle trudniejsze, nie mogą liczyć na wyzwanie, a na pewno nie na zachwycającą grafikę.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.