Głośniki do komputera – nie tylko dla graczy

Zaopatrując się w nowy komputer czy modernizując obecnie posiadany zwracamy uwagę głównie na podzespoły mające realny wpływ na jego wydajność. Często natomiast pomijamy peryferia. Tymczasem, aby cieszyć się ładną grafiką w grze, nie wystarczy dobra karta graficzna. Potrzebny jest jeszcze przyzwoity monitor. Podobnie sprawa ma się z dźwiękiem.

W dzisiejszych czasach głośniki mają nawet większy wpływ na jakość dźwięku niż karta dźwiękowa. W końcu dźwiękówki, nawet te montowane w laptopach czy płytach głównych komputerów stacjonarnych nie są już tak tragiczne jak jeszcze lata temu. Komputer staje się w coraz większym stopniu centrum grania, różnorakiej rozrywki, multimediów i pracy, więc akustyczne wrażenia powinny być satysfakcjonujące w całym spektrum zastosowań, nie tylko przy partyjce Counter-Strikea.

Nie będziemy się tu skupiać się na konkretnych modelach głośników, raczej rozpatrzymy ogólne cechy, na które należy zwracać uwagę zastanawiając się nad wyborem zestawu do swojego pokoju. Nie istnieje też jedna słuszna linia zaleceń, do której należy się stosować. W końcu inne wymagania ma osoba zajmująca malutki pokój i tylko grająca w gry sieciowe, a inne zaprawiony kinoman z przestronnym salonem, w którym honorowe miejsce zajmuje komputer podpięty do dużego telewizora.

Oczywistym ograniczeniem jest też cena. Najtańsze nadające się do czegoś głośniki w układzie stereo 2.0 o znośnym dźwięku, od którego nie będziecie mieli uczucia niesmaku można kupić już za niecałe 100 zł, ale są też zestawy 2.1 bardzo wysokiej klasy za grubo ponad tysiąc, chociaż całkiem dobrej jakości głośniki przestrzenne 5.1 da się kupić za niespełna 500 zł. Nie musimy zatem wybierać najdroższych propozycji, aby mieć całkiem przyzwoity dźwięk.

Moc

Mając niewielki pokój nie musimy kupować ogromnych głośników o potężnej mocy. Do operowania w średniej wielkości pokoju (około 15 metrów kwadratowych) w zupełności wystarczą głośniki 2x 10W. Czemu nie „po prostu” 20W? Najważniejsza jest moc głośników lewego przedniego i prawego przedniego. Jeśli mamy zestaw 5.1, to liczone są też tylne satelitki, środek i subwoofer, więc nie można porównywać sumarycznej mocy zestawów 5.1, 7.1 do 2.0 czy 2.1.

Interesujący nas dźwięk w muzyce i innych materiałach stereo, ale też większość ważnej ścieżki w przestrzennym dźwięku, będzie generowana na przodzie. Wybuchy w oddali, za nami to tylko dodatki. Subwoofer ma o wiele większą moc niż poszczególne głośniczki, a generuje tylko basy, więc nie będzie przekłamywał mocy najważniejszych elementów.

Jeśli producent nie chwali się mocą poszczególnych elementów, a tylko łączną, to może dał niewspółmiernie ciche przednie głośniki w stosunku do subwoofera? Warto wtedy przed zakupem poprosić o przetestowanie zestawu w sklepie. Tyczy się to zresztą wątpliwości dotyczących dowolnych parametrów, a nie tylko mocy, bo suche fakty w metryczce nie zastąpią realnego odsłuchu.

A teraz o co chodzi z RMS i PMPO? Trzeba zwracać uwagę jedynie na wartość mocy podaną w RMS, bo to ciągła moc uzyskiwana w realnych warunkach, co ma przełożenie na prawdziwą pracę głośników. Z kolei PMPO to tylko chwilowa moc szczytowa (w dodatku nie ma jednego standardu pomiaru PMPO), więc jeśli dane głośniki mają 1000W PMPO, to najpewniej taką moc uzyskają tylko w specyficznych warunkach laboratoryjnych na 1 milisekundę, a realnie w RMS to np. tylko 20W.

Więcej basu

Mając małe stanowisko i po prostu brak miejsca na rozstawienie głośników z tyłu, a nawet samego subwoofera pod biurkiem, często wybieramy zestawy 2.0. Teoretycznie już w takiej konfiguracji możemy uzyskać dobre, a nawet bardzo dobre brzmienie (choć taniej będzie kupić znośne 2.1 niż olśniewające basem 2.0, bo mówimy o zupełnie innych pułkach cenowych), ale dodatkowy głośnik niskotonowy ładnie poprawia czytelność i jakość basów. Szczególnie jeśli lubimy dobre efekty wybuchów w grach i filmach albo muzykę, w której potrzeba mocnego selektywnego basu, powinniśmy wybrać zestaw z dodatkowym głośnikiem basowym.

To standard, że dostajemy na obudowie czy w pilocie odpowiednie pokrętło, ale ważne abyśmy mieli wygodną możliwość ustawienia głośności subwoofera i wybrali takie jego proporcje w stosunku do reszty zwykłych głośników, aby nie zamulić dźwięku czy nie uciąć za dużo basu. Niektóre zestawy 2.1 dają możliwość ustalenia punktu odcięcia (crossovera), który w zależności od wysokości dźwięku kieruje sygnał audio do lewej lub prawej satelity, a wszystko poniżej do subwoofera.

Mając coś takiego warto trochę pomajstrować, aby uzyskać najlepszy efekt. Układ przekazujący część pasma do subwoofera jest konieczny, bo mamy przecież tylko 2 kanały, ale 3 głośniki. Jeśli postawimy na 5.1 lub 7.1, to za decyzję co dostaje głośnik niskotonowy odpowiada karta dźwiękowa (czasem można ustawić punkt odcięcia softwareowo), w końcu mamy dla niego osobny kanał.

Stereo albo dźwięk przestrzenny

Zakładając że nie będzie problemów z miejscem na tylne głośniki (czy nawet jeszcze kolejną parę dodatkowych, jeśli mówimy o 7.1), można pomyśleć o systemie dźwięku przestrzennego. Zapewni to świetne wczucie się w film albo grę, bo dźwięk otoczy nas z każdej strony. Strzały towarzyszy broni z tyłu w drużynowym shooterze będą naprawdę słyszalne za głową, a stukające w całe podwozie kamyczki szutrowej nawierzchni w symulatorze rajdowym będą wydawały się oblewać nas dźwiękiem ze wszystkich stron. Oczywiście bardzo ważne jest też poprawne rozstawienie głośników przestrzennych.

Do muzyki wystarczy spokojnie konfiguracja 2.1, a dodatkowe głośniki nie wniosą nic odkrywczego. Co prawda część muzyki nagrywana jest w przestrzennym kodowaniu dźwięku (głównie koncerty), ale to nie aż tak duży udział na gruncie wszechobecnego w muzyce stereo. W takim wypadku dodatkowe satelitki tylko by się marnowały, no chyba że włączylibyśmy w opcjach karty dźwiękowej zarządzanie głośnikami/wypełnienie głośnika. Wtedy komputer część kanałów ze stereo miksuje na dźwięk przestrzenny. Chociaż nie jest to wymagane dla dobrego brzmienia muzyki puszczanej na głośnikach przestrzennych, i tak na 2 przednich głośnikach i subwooferze będzie słuchało się dobrze.

Czy mając więcej przestrzeni lepiej zainwestować w 5.1 czy 7.1? Ba, są nawet bardziej zaawansowane systemy kina domowego jak Dolby Atmos, który posiada konfigurację 5.1.2, a nawet 9.1.4, ale nie popadajmy w przesadę. Spokojnie możemy poprzestać na dobrym zestawie 5.1 i jego poprawnym rozstawieniu w pokoju, a wrażenia przestrzenne będą naprawdę solidne.

A może wieża lub soundbar?

Mniej spotykane konstrukcje to stojące w opozycji do klasycznych rozwiązań soundbary (leżące) i wieże głośnikowe (stojące). To pojedyncze zestawy jednoelementowe, ale oczywiście w środku mają zaszyte więcej głośników niż tylko jeden, więc wcale nie mamy do czynienia z mono.

Ich oczywistym plusem jest zajmowanie małej ilości miejsca, chociaż także przestrzeń/scena są zdecydowanie mniejsze. Co ciekawe, czasem (raczej rzadko) występują z dodatkiem osobnego wolnostojącego głośnika niskotonowego. W pewnym sensie można porównać je do głośników Bluetooth, które też są jednoelementowe i zazwyczaj stereo.

Lepszym wyborem ze względu na dźwięk są soundbary, bo mają szerszy rozstaw głośniczków, więc wrażenie przestrzeni jest głębsze niż w wieżowych modelach. Chociaż te drugie „znają” pewne sztuczki z nietypowym kreowaniem szerszej sceny mimo wąskiego rozstawu głośników. Oba typy to interesujący segment dla posiadaczy laptopów, którzy mają mało miejsca na biurku i chcą przenosić głośniki razem z komputerem.

Wiele dróg w jednym głośniku

Nie zastanowiło was czasem, że na jednej kolumnie umieszcza się więcej niż jeden głośnik? To nie kwestia zwiększenia mocy (chociaż czasem też), ale lepszej jakości odtwarzanego dźwięku. Dobre głośniki najczęściej mają dwie, a czasem nawet trzy (sporadycznie więcej) osobne membrany o różnej wielkości. Im większy przetwornik tym lepiej wytwarza niższe częstotliwości. Właśnie dlatego subwoofery mają bardzo duży rozmiar, a małe jednodrożne (tylko z jednym elementem) głośniki Bluetooth z niewielkimi membranami grają zwykle piskliwie lub głównie pasmem środka i brakuje im dołu.

Powinniśmy zainteresować się zestawem, którego głośniki wyposażone są w kopułkowy przetwornik wysokotonowy i większy od niego, ale mniejszy niż ten w subwooferze przetwornik niskośredniotonowy. Trzecia, największa membrana od basów powinna być w osobnym subwooferze. Taka konfiguracja może być spotykana w bardzo wysokiej klasy urządzeniach, chociaż im więcej dróg tym lepiej. Pozwala to bowiem na rozdzielenie pasma na więcej składowych w specjalnie zaprojektowanych dla nich elementach głośnika, zamiast upychania całej gamy różnej wysokości dźwięków na jedną membranę.

Jednak nie zawsze 3 przetworniki to trójdrożność, a 4 czterodrożność. Nie raz dubluje się głośniki odpowiedzialne za dane pasmo dla zachowania większej mocy. Poza tym bywa, że 3 drogi to tak naprawdę dołożenie głośnika superwysokotonowego, który nie robi wielkiej różnicy dla ucha.

Dobrze też w parametrach zwracać uwagę na pasmo przenoszenia. Im szersze tym lepiej, bo wtedy z pewnością mamy do czynienia z głośnikami dwudrożnymi z subwooferem. Dobrze, aby zakres nie był mniejszy niż 20Hz do 20kHz. Przyjmuje się, że to pełne pasmo wychwytywane przez ludzkie ucho. Reasumując, najlepiej celować w dobrej klasy głośniki dwudrożne (lub więcej) z subwooferem, a raczej unikać jednodrożnych.

Konstrukcja obudowy

Bardzo często producenci dodają otwory w obudowie głośników. Jeśli dodatkowo mają wewnątrz przed wylotem tunele, a najczęściej tak jest, to mamy do czynienia z popularnym bass-reflex. Robi się to, aby polepszyć przetwarzanie niskich tonów. Tym sposobem niweluje się ciśnienie, jakie wytwarza na samą siebie wibrująca membrana głośnika od środka pudła obudowy. Cofający się do środka podczas swoich drgań głośnik zwiększa ciśnienie, co z kolei dodatkowo wyhamowuje jego membranę, a im mniejsze wychylenie tym cichszy dźwięk. Jednocześnie dodaje się w ten sposób kolejne źródło wydobywania się fali akustycznej, co daje czystszy i głośniejszy dźwięk.

Tego typu budowa jest niezwykle ważna w przypadku subwooferów czy głośników 2.0 bez oddzielnego głośnika niskotonowego. W pozostałych głośnikach często mamy obudowy zamknięte, co nie przeszkadza, jeśli dany głośnik i tak nie jest projektowany do przetwarzania wielkiej ilości basu (ponieważ mamy oddzielny niskotonowy).

Drewno czy plastik?

Najpopularniejszym tworzywem zastosowanym w tanich głośnikach jest plastik. Poza kwestią wizualną, głośniki z poliwęglanu teoretycznie mają też gorsze parametry akustyczne, bo nie ma co tak ładnie rezonować z samym przetwornikiem głośnika. Lepsze będą płyty MDF, ale nie znaczy to, że producenci nie wypuszczają też drogich świetnych głośników w plastiku (częstą praktyką jest płyta z włókien drewna tylko na samym subwooferze).

Typowe drewno to nisza, więc czemu dość często widać tak ładnie jego słoje na obudowach? Czy płyta czy plastik, nie raz produkcja obudowy wiąże się z dodaniem warstwy imitującej słoje drewna, co ma znaczenie czysto estetyczne, ale może też wprowadzić niezorientowanego klienta w błąd.

Wejścia i dodatki

Kable nie powinny być za krótkie, no chyba że rozstawiamy zestaw 2.0 na biurku i używamy laptopa, wtedy to żaden problem. Czy potrzebujemy coś więcej niż mini jacki? Teoretycznie nie, ale byłoby przyjemnie mieć wejście AUX na dodatkowy sprzęt, aby czasem podpiąć niezależnie chociażby telefon lub mając stacjonarny PC, od czasu do czasu uposażać w lepszy dźwięk laptopa bez zbędnego przepinania kabli.

Ciekawy byłby też opcjonalny odbiornik Bluetooth, który wynosi możliwości wejścia AUX na zupełnie nowy, bezkablowy poziom. Używanie zestawu głośników standardowo posyłając do nich dźwięk z komputera, a w razie potrzeby bezprzewodowo nagłośniając tablet, telefon czy laptop to bajka.

Bardziej wymagający użytkownicy mogą rozejrzeć się za zestawem posiadającym dodatkowe cyfrowe złącze S/PDIF, które występuje w odmianie elektrycznej jako RCA/Chinch i odpornej na zakłócenia optycznej TOSLINK. Dźwięk jest wtedy konwertowany z cyfrowego na analogowy dopiero we wzmacniaczu głośników. Najczęściej jest wbudowany w subwoofer, ale czasem spotyka się go jako dodatkowy element. Zapewnia to mniejsze straty jakości, a także możliwość przesyłania dźwięku wielokanałowego jednym kablem od komputera do głównego elementu zestawu (do poszczególnych głośników mamy już zawsze tradycyjne kable analogowe).

Wyjątkowo wygodnym dodatkiem są piloty, dzięki którym nie musimy sięgać do głośników, aby zmienić głośność czy wyłączyć całe urządzenie. Mamy zarówno piloty kablowe do ułożenia na biurku jak i w pełni bezprzewodowe, którymi możemy operować z kanapy. Jeśli pilota brak, dobrze aby w przypadku zestawów z subwooferem manipulatory były chociaż umiejscowione na jednym z przednich głośników. Schylanie się do głośnika basowego przy konieczności zmiany jakiegoś ustawienia czy włączenia albo wyłączenia całości urządzenia nie należy do komfortowych.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.