Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści – karciane RPG dla fanów Gwinta i Heroesów

Pełnoprawnego Wiedźmina 4 (czy jakby tam miała się nazywać kolejna duża gra z uniwersum) nie zobaczymy na pewno jeszcze długo. Co nie znaczy, że amatorzy Geralta w wydaniu komputerowym nie będą mieli co robić.

Nie tak znowu długo po wydaniu Wiedźmina 3, a jeszcze przed finalizacją wszystkich dodatków, wyszedł przecież (początkowo jako niepubliczna beta) Gwint: Wiedźmińska gra karciana, który finalnie doczekał się pełnej wersji równo z Wojną Krwi. Miał mieć płatną kampanię dla pojedynczego gracza jako opcja, ale zdecydowano się na zupełnie odrębną grę. I bardzo dobrze, bo Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści to o wiele więcej niż tylko lekko fabularyzowane kolejne potyczki w Gwinta.

Włączając grę nie pomyślimy, że to typowa karcianka. Opowieść, fabuła, dialogi i wybory są ważne jak w grach RPG. Mamy też rozwijanie swojej armii, obozowiska oraz gromadzenie surowców jak w strategii. A do tego łamigłówki oparte na kartach i plansze z poruszaniem się naszej postaci, przypominające serię Heroes of Might and Magic. A to wszystko w wiedźmińskim świecie. Czyż to nie świetnie zapowiadające się połączenie?

Wiedźmin bez Wiedźmina

Akcja gry toczy się przed wszystkimi growymi wojażami z trylogii CD Projekt RED. To znany dobrze z książek czas drugiej wojny z Nilfgardem. Naszym bohaterem jest nie Geralt, a Meve – królowa Lyrii i Rivii. Po nieobecności w swoim kraju wracamy i zastajemy grasujących bandytów, a przede wszystkim wojska Nilfgardu niemalże u swoich bram. Można pomyśleć, że prześledzimy losy Meve i jej drużyny tylko na ziemiach, które posiada we władaniu, ale nic bardziej mylnego. Fabuła gry zaniesie nas też w inne miejsca, nawet do krasnoludzkiego Mahakamu. W dodatku napotkamy wielu starych znajomych z książek (część z nich pojawiło się również w grach), w tym tego, na którego występ wszyscy liczą.

Gwint nie tylko dla hardcoreowców

Pierwszą odmiennością od dotychczasowych zmagań w Gwińcie jest rezygnacja z trzech linii do wystawiania kart na rzecz tylko dwóch. Gra nie jest aż tak zaawansowana jak multiplayerowy Gwint: Wiedźmińska gra karciana, ale to chyba dobrze, bo jest skierowana do innego typu odbiorcy. To nie karty, a właśnie RPG z mechanikami karcianki dla potyczek i zagadek logicznych. Starcia nie są szczególnie wymagające. Nie powinny przysporzyć kłopotów nie tylko miłośnikom karcianek, ale i typowym graczom. Gra oferuje zresztą kilka poziomów trudności.

Nasza armia to karty wystawiane wzorem minigry z Wiedźmina 3 na planszę potyczki. Nie raz przyjdzie nam walczyć z mocnymi przeciwnikami czy przeważającymi siłami wroga, ale trochę wyuczenia taktyki i nie powinno być problemów. Nie zabrakło też wyposażenia Meve, umiejętności specjalnych części kart czy dowódcy i kart wspomagających. To po prostu stary dobry Gwint, ale nie tak trudny jak ten sieciowy, bliżej mu do zalążka gry w samym Wiedźminie 3. Opanowanie zasad nie sprawia trudności.

Ciekawe są za to potyczki będące tak naprawdę łamigłówkami. Często nie musimy walczyć w dosłownym znaczeniu, ale mamy do rozwiązania pewien problem z predefiniowaną na tą okoliczność specjalną talią kart i odmienioną mechaniką. Później niektóre zasady się powtarzają, ale to dopiero po sporej części gry, a i tak nie będą nas nudzić. Jeśli jednak trafimy na coś zbyt trudnego, to nie ma problemu z pominięciem łamigłówkowych aktywności.

Heroes of Witcher and Gwint

Gdzieś już to widzieliśmy. Mapa gry, po której przemieszczamy się królową Meve (a w zasadzie jej całą armią, choć fizyczna grafika to tylko piesza sylwetka królowej) przypomina mechaniki z Heroesów, jednak nie ma tu podziału na tury.

Możemy wchodzić w interakcje z niezależnymi postaciami i przeciwnikami, prowadzić rozmowy z ważnymi fabularnie decyzjami (nasze działania wpływają na morale jednostek, a także przewija się wątek pomocy poddanym i ewentualne dodatkowe pozyskiwanie jednostek czy zasobów), rozbudowywać bazę, rekrutować nowych żołnierzy, rozwiązywać zagadki, szukać skarbów czy wypełniać i zawiązywać nowe misje. Dużo w tym RPG i tak dobrze znanego w dziełach CD Projekt RED przykładania się do wysokiej jakości opowieści, dialogów i ciekawego przedstawienia świata. To zdecydowanie więcej niż sucha karcianka. W pewnym sensie można to nazwać taktyczną grą RPG z niecodziennym pomysłem na walkę (jak było to chociażby w Puzzle Quest, gdzie walki odzwierciedlała rozgrywka podobna do Bejeweld, tutaj z kolei są karty).

2D i udźwiękowienie w najlepszym wydaniu

Grafika jest wyjątkowo ładna. To pięknie rysowane 2D w rzucie izometrycznym (świat który przemierzamy) w komiksowej stylistyce przeplatane równie przyjemnymi scenami przerywników i rozmów, również przywodzących na myśl komiksy (ale już bez izometrycznego rzutu). Za to bitwy i zagadki logiczne są już w 3D – nasz i wrogi dowódca to pełnoprawne postaci, a poszczególni żołnierze to już płaskie karty. Oprawa ma naprawdę świetny klimat i wrażenia estetyczne są wyjątkowo przyjemne.

Muzyka też wpada w ucho, w końcu odpowiada za nią ta sama osoba, która maczała palce w dźwięku poprzednich gier studia CD Projekt RED, czyli Marcin Przybyłowicz. Mimo że gra jest tania jak na premierową cenę (99 złotych, ale dystrybuowana wyłącznie przez GOG.com), to nie zrezygnowano z dubbingu. Większość kwestii w grze ma, jak przystało na CD Projekt, doborowo nagrane dialogi, niczym w rasowym RPG.

Świat Wiedźmina z innej strony

Jeśli chodzi o mniejsze pozycje niż główne trzy części wiedźmińskiego cyklu, to mieliśmy już komputerową adaptację planszówki i mobilną grę MOBA na tablety i komórki. Ale Wojna Krwi to zdecydowanie największy z tych pobocznych tytułów i najpewniej tylko pierwszy z wielu dodatkowych wiedźmińskich projektów w mniejszej skali. Nawet bez głównego bohatera jako Białego Wilka, uniwersum opisane przez Andrzeja Sapkowskiego ma się bardzo dobrze, jest w nim wiele do opowiedzenia i pokazania.

Wojna Krwi to bardzo udane połączenie mechanik znanych z RPG, serii Heroes i karcianek, pozycja obowiązkowa dla fanów Geralta, ale też po prostu świetna gra wnosząca coś nowego swoją fuzją gatunków i rozwiązań. Po prostu warto zagrać.

Dziękujemy GOG.com za udostępnienie gry do recenzji.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.